mtc 2014 sprawozdanie

Marketing mobilny w 2014 roku – podsumowanie MTC 2014

Autor / 20 stycznia 2014

Przyszedł czas na podsumowanie zeszłotygodniowej konferencji Mobile Trends. Pisząc ogólnie i z perspektywy podmiotu będącego partnerem medialnym stwierdzam, że impreza była świetnie zorganizowana. Wśród atutów można wymienić doborowy zestaw prelegentów i gości reprezentujących zarówno duże marki, innowacyjne start-upy, jak i blogosferę.

Impreza przebiegała sprawnie. Można zawsze szukać jakichś niedociągnięć, ale to pozostawiam malkontentom. Jeśli chodzi o moją subiektywną ocenę poziomu merytorycznego, to musiałbym się odnieść do każdej z prezentacji z osobna. Nie widzę sensu w pisaniu szczegółowego sprawozdania – przytoczę jedynie te momenty, które wyjątkowo przykuły moją uwagę.

Hashtagi w mobilnych mediach społecznościowych

Organizatorzy zaproponowali, aby wypowiadając się w mediach społecznościowych na temat imprezy używać hashtagu #MTC2014. Pomysł ten został szybko podchwycony przez uczestników, a także tych, którzy nie mogli przyjechać, a chcieli być na bieżąco z przebiegiem wydarzenia. Zobaczcie co się działo w poszczególnych serwisach: na Facebooku, na Twitterze i Google+. Szczególnie aktywni byli użytkownicy Twittera. W chillout roomie (ech te anglicyzmy) na ścianie wyświetlane były na bieżąco wszystkie „ćwierki” opatrzone wspomnianym tagiem.

Myślę, że taka forma robienia szumu wokół wydarzenia to świetny pomysł. Widać, że Twitter jest bardzo popularny w określonych branżach (digital, IT, mobile, reklama etc.) i dzięki swojej zwięzłej formule idealnie nadaje się do szybkiej komunikacji za pośrednictwem smartfonów. Teraz, już po konferencji można zacząć obserwować osoby, które posługiwały się tagiem i dzięki temu poszerzyć listę branżowych kontaktów.

Czy jesteśmy technologicznymi dinozaurami?

Pierwszą prezentację prowadził Karol Kopańko (@kkopanko). Opowiadał o wzajemnym oddziaływaniu na linii pokolenie millenialsów – nowoczesne technologie i tego skutkach w otaczającej nas rzeczywistości. Nakreślił wizję, w której świat analogowy będzie wypierany przez cyfrowy, gdzie wszystkie czynności będziemy wykonywać z wykorzystaniem inteligentnych urządzeń (z inteligentnym klozetem pełniącym jednocześnie funkcję laboratorium medycznego włącznie).

Przemawia do mnie prognoza, że w naszym życiu zagoszczą inteligentne urządzenia AGD i RTV. Już przecież w ten sposób projektuje się inteligentne domy, w których za pomocą smartfona reguluje się ogrzewanie, klimatyzację, nadzoruje się systemy bezpieczeństwa itp. Niemniej jakoś sceptycznie podchodzę do kwestii ingerencji elektroniki i nanotechnologii w nasze organizmy. Wizja wszczepianych soczewek elektronicznych lub elektronicznych sensorów wbudowanych w zęby etc. jest moim zdaniem zbyt śmiała. Nie mówię, że to kiedyś nie nastąpi, lecz nie wierzę, że stanie się to powszechnym standardem w przeciągu najbliższej dekady.

Wielki Brat patrzy?

Ponadto Karol wspomniał jeszcze o idei eraseable net. Temat niezwykle interesujący. Wszak żyjemy w przekonaniu, że jeśli coś zostanie raz wprowadzone do sieci, to zostaje tam już na zawsze. W sieci toczą się dyskusje, czy „wymazywalna sieć” będzie początkiem końca Google. Faktycznie, rośnie nasza świadomość dotycząca kwestii prywatności w sieci. Dla millenialsów sieć jest naturalnym ekosystemem, więc przykładają do tego jeszcze większą uwagę. Jednak wydaje mi się, że jest to trend, który jest niejako przeciwstawny wobec idei elektroniki wszczepianej w ludzkie ciała. Zobaczymy, czy ludzie zgodzą się, aby Wielki Brat patrzył i czy dadzą mu do tego narzędzia, czy raczej pójdą w przeciwnym kierunku. Jak sam prelegent stwierdził – w przyszłości widać akcenty z Orwella, jak i z Huxleya.

— Krzysztof Romański (@KrisRomanski) styczeń 16, 2014

Design to nie tylko kreacja artystyczna

Monika Mikowska (@mobimoni) zadbała, aby jej prezentacja się wyróżniała na tle klasycznych „slajdowisk”. Aby wprowadzić nas do tematu zachęciła nas do zwizualizowania sobie sytuacji, w której lecimy pięknym samolotem z obsługą najwyższej klasy, który okazuje się nie być dopracowany pod względem technicznym, co ma tragiczne konsekwencje. Monika opowiadała o postaci designera, który musi być nie tylko artystą, ale przede wszystkim inżynierem. Wspominała też o koncepcji „3C” (content, cel i czas). Firmy często zapominają o celowości tworzonych aplikacji. Samo posiadanie aplikacji nie spowoduje realizacji celów biznesowych, jeśli aplikacja ta nie jest zaprojektowana właśnie pod tym kątem.

Jednak to, co w największym stopniu zwróciło moją uwagę, to przedstawienie w przejrzysty, linearny sposób trendów w projektowaniu interfejsów aplikacji. Pamiętacie jak menu na pierwszych smartfonach miało formę siatki ikon? Przeistaczało się potem lub rozrastało o kolejne elementy – sidebar lub menu dolne, które następnie  uległo uproszczeniu do postaci samych ikon bez tekstu. Obecnie mamy do czynienia z chowającymi się menu i dążeniem do upraszczania interfejsów. To pewnie nie koniec i w perspektywie kolejnego półrocza pojawią się nowe trendy w designie.

Płatności mobilne i rewolucja w m-commerce

O rewolucji w zakupach mobilnych opowiadał Iwo Szapar (@IwoSzapar). Przytoczył najważniejsze wydarzenia z ostatnich miesięcy, które miały wpływ na rynek m-commerce. Były to między innymi: pojawienie się aplikacji IKO, wejście ShopGate do Polski, powstanie responsywnych stron PayU i Transferuj.pl (reprezentowane na MTC przez ). Kluczowe dla sukcesu m-commerce będą postępująca penetracja rynku przez smartfony oraz rosnąca świadomość ich użytkowników. Największą popularnością pod względem zakupów mobilnych cieszą się branże: moda i dodatki (35% transakcji), elektronika (12%), kosmetyki i art. spożywcze (6%).

Zaprezentowanie trendów w dziedzinie m-commerce i przytoczenie statystyk rynkowych było pouczające i dawało pewien obraz zmian. Jednak jeśli chodzi o analizę poszczególnych zjawisk i wyciągnięcie z nich praktycznych wniosków, to nie do końca zgadzam się z prelegentem. Z prezentacji pozostały dwa, moim zdaniem sprzeczne, kluczowe wnioski. Pierwszy to taki, że handel w mobile to dziedzina nowoczesna i trudna, w związku z czym innowatorzy ponoszą duże ryzyko. Co rozwiązuje problem? Stosowanie sprawdzonych rozwiązań. Drugi wniosek to nacisk, aby wyróżniać się na tle konkurentów i tworząc kampanie oraz rozwiązania mobilne postawić na… innowacyjność. Nie do końca przemawia do mnie takie podsumowanie. Postanowiłem wspomnieć o tym prelegentowi:

— Szymon Słowik (@szymonslowik) styczeń 16, 2014

(Jeśli Iwo ma ochotę rozwinąć tę kwestię, to zapraszam na łamy serwisu MarketingMobilny.pl)

Odniosłem wrażenie, że poziom niektórych prezentacji był nie do końca dopasowany do oczekiwań publiki. Momentami brakowało szczegółów i konkretów. Formuła konferencji Mobile Trends jest nakierowana (tak mi się przynajmniej wydaje) głównie na praktyków mobile, dostawców rozwiązań mobilnych, a nie potencjalnych klientów. Wyjątkiem może być prezentacja Artura Kurasińskiego (@kurasinski) poświęcona narzędziu do prototypowania – Launch. Mówiąc o dużym poziomie ogólności w prezentacjach mam namyśli Business Day, bo prelekcji z drugiego dnia nie jestem w stanie merytorycznie ocenić. Wiadomo, że nikt za bardzo nie chce się dzielić swoim know-how, strategią etc., ale drodzy prelegenci – nie bójcie się zaprezentować w swoich wystąpieniach trochę więcej „mięsa”. To buduje zaufanie do Was, a także do brandów, które reprezentujecie.

Teraz, prędko, zanim zorientujemy się, że to bez sensu!

Moim zdaniem (i nie tylko moim, bo podobne odczucie miała Katarzyna Dworzyńska – przeczytaj) najciekawszą prezentację przygotował Roman Łoziński (fb.com/RomekLozinski). Jego wystąpienie nosiło tytuł „Research boli” (podtytuł: „Teraz, prędko, zanim zorientujemy się, że to bez sensu!” – Król Julian. Prezentacja jest o tym, jak nie być Królem Julianem). Prelegent dowodził, że wbrew rozsądkowi zaniedbujemy proces zbierania informacji na różnych etapach realizacji projektu i niejednokrotnie tracimy czas i pieniądze. Temat niby bardzo ogólnikowy, aczkolwiek omówiony w taki sposób, że mógł na serio zmienić tok myślenia niektórych developerów, project managerów etc. A o co chodzi z tym Królem Julianem w tytule? O to:

Niby wszyscy wiemy, że trzeba robić research, ale zawsze pomijamy lub bagatelizujemy ten istotny element pracy nad projektem. Pozornie sensowne koncepcje rodzą się w naszych głowach, lecz jeśli w ogóle podejmujemy wysiłek, aby je weryfikować, to szukamy głównie informacji, które potwierdzą nasz tok myślenia. Powinniśmy robić dokładnie odwrotnie. Ile byłbyś w stanie zapłacić za informację, że realizując dany projekt, wtopisz 100 000 złotych? Wiele osób woli do końca realizować przedsięwzięcie (im dalszy etap, tym ciężej zrezygnować), niż odpuścić minimalizując straty. Z wystąpienia Romana Łozińskiego mogliśmy się dowiedzieć, że są trzy główne czynniki odpowiedzialne za niepowodzenie projektów: strach, pośpiech i fiksacja.

Strach powoduje, że naśladujemy innych i boimy się nowatorskich pomysłów. Mając ograniczoną ilość informacji działamy w warunkach niepewności. Strach możemy przezwyciężać zamieniając niepewność w ryzyko, czyli coś bardziej mierzalnego, co można poddać bardziej racjonalnej ocenie. Aby niepewność przeobrazić w ryzyko, należy zbierać i analizować informacje, czyli robić research. Pośpiech powoduje, że zamiast tworzyć świetne projekty trochę dłużej wolimy podążać za deadline’ami. Praca pod presją czasu zabija kreatywność i obniża jakość finalnego produktu. O fiksacji już wspominałem. Polega ona na tym, że domyślnie dążymy do potwierdzenia swoich przekonań, a nie obalenia. Nabierzmy dystansu, pozwólmy innym krytykować nasze pomysły!

Rzut okiem na Google Glass

Na MTC można było, oprócz słuchania prezentacji, zapoznać się także z urządzeniem Google Glass. Powiem szczerze, że do koncepcji inteligentnych okularów zastępujących wyszukiwarkę, odtwarzacz multimediów i nawigację byłem nastawiony bardzo sceptycznie. Test okularów nie zmienił mojego podejścia, a wręcz sprawił, że w mojej głowie pojawiły się kolejne zastrzeżenia, ale to materiał na osobny wpis.

Jak już wspomniałem, konferencja to nie tylko wystąpienia prelegentów. Można było się zapoznać z innowacyjnymi produktami i „zabawkami”. Ciekawą propozycją były gry od Mobitouch Games, które pozwalały przenieść doświadczenia z ekranu smartfona lub tabletu na dotykowy ekran telewizora.

W trakcie konferencji wręczono także nagrody za najciekawsze pomysły w mobile 2013 r. Listę nominowanych i nagrodzonych projektów możecie sprawdzić na stronie organizatora. Konferencja to także pretekst do intensywnego networkingu. Sprzyjała temu impreza, która odbyła się w czwartek wieczorem. Można było podyskutować na luzie, wypić piwo, niektórzy nawet potańczyli. Było nam bardzo miło, gdy w rozmowach z osobami z branży okazywało się, że jesteśmy już całkiem rozpoznawalną marką! Mogliśmy podyskutować o wizji serwisu, nowych pomysłach i skorzystać z porad doświadczonych koleżanek i kolegów. Będziemy na pewno jeździć na kolejne tego typu wydarzenia. Do zobaczenia!



Szymon Słowik

Konsultant marketingowy skupiony na tematyce SEO/SEM i content marketingu. Z serwisem MarketingMobilny.pl związany od 2013 r. Wypowiada się głównie na tematy dotyczące marketingu w wyszukiwarkach i mediach społecznościowych.