FreshMail.pl
public relations i mobile

Mobile PR, kiedy w Polsce?

Autor / 28 marca 2014

Czy czekamy na coś, co już się stało?

Na początku 2008 roku usłyszałem po raz pierwszy: To będzie rok mobile! Pewność zawarta w tym twierdzeniu nie opuściła mnie nawet, gdy to samo usłyszałem w 2009, 2010, 2011 i 2013. Teraz, na początku 2014 roku mogę powiedzieć z całą pewnością: Roku mobile nie będzie – rok mobile trwa cały czas.

Takie słowa usłyszałem kilka tygodni temu podczas jednej z prelekcji na konferencji branżowej dotyczącej aplikacji, technologii – słowem: mobile w całości. Jak na każdej tego typu imprezie większość prezentacji wypełniona była przykładami kampanii, gdzie mobile i PR świetnie się uzupełniały. Wszystkie były pomysłowe, doskonale zrealizowane, angażowały klientów, nakręcały fejm, generowały hasztagi i skłaniały do kliknięcia „lubię to!”. Nie to było jednak ich cechą wspólną. Wszystkie je łączyło to, że…

Fajną kampanię widziałem za oceanem

…żadna z nich nie została zrealizowana w Polsce. Teraz, gdy wszyscy jesteśmy podpięci do sieci, nie powinno mieć dla nas znaczenia, gdzie powstały interesujące nas treści, jednak dobrze byłoby zachować jakikolwiek proporcje w przedstawianiu ich na forum i podawania jako przykładów udanej komunikacji.

Przyglądałem się kiedyś szkoleniu, skierowanym do specjalistów ds. marketingu z małych i średnich przedsiębiorstw, którego tematem był PR w mediach społecznościowych. Przez 4 godziny uczestnicy oglądali wyświetlane na projektorze najlepsze case study, jakie można tylko sobie wyobrazić. Każdą z nich podsumowywali razem z prowadzącym, wzdychając: super, świetne, fajne, a następnie rozeszli się do domów. Myślę, że spotkanie mogło zainspirować kilka osób, ale jak poza inspiracją pomogło to pani od marketingu w małym hotelu, albo niewielkiej firmie produkcyjnej – nie wiem.

Ludzie tego nie zrozumieją

Argumentem, który najczęściej słyszę podczas rozmów o świetnych kampaniach jest: u nas to nie przejdzie. Dlaczego? – mam ochotę zawsze zapytać. Ty masz smartfona, ja mam smartfona, no to jest nas już dwoje i myślę, że kilku innych też by się znalazło. Winne według nas, ludzi zajmujących się reklamą, marketingiem i PR są zawsze dwie grupy: klienci i klienci. Ci pierwsi, jako ostateczni konsumenci, którzy nie zrozumieją, bądź nie zaakceptują przekazu podanego im w nowy kreatywny sposób. Ci drudzy, jako nasi klienci, których strach przed reakcją (a raczej barkiem reakcji) tych pierwszych, powstrzymuje przed odważnymi kampaniami z wykorzystaniem mobile.

To prawda, że wiele nowości nie przyjęło się w Polsce, lub przyjęło nie na taką skalę, ale jak tłumaczyć, że część z nich była implementowana tutaj w sposób kompletnie bezmyślny (choćby kampania z wykorzystaniem kodów QR, które zdobiły miejsca gdzie dostęp do Internetu był trudny, a czasami wręcz niemożliwy).

Nie bój się!

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji z Jaworzna i jego budżet, nie znajdują w orbicie zainteresowań dużych agencji reklamowych. Jednak gdy znalazła się taka, która nie bała się (a może pomyślała, że w najgorszym razie traci kilka kreatywnych roboczogodzin) poszli na całość. Świetne wykorzystanie pomysłu do komunikacji z mieszkańcami, którego celem było poinformować ich o nowej oczyszczalni ścieków. Przekaz skierowany nie dla branżowych magazynów i konkursowych kapituł, tylko dla mieszkańców. Wydaje mi się, że samo MPWiK w Jaworznie nie spodziewało się takiego sukcesu swojej kampanii, i nie myślę tu o nagrodach, jakie otrzymała aplikacja Gdzie jest moja kupa?”. Sukcesem było zainteresowanie mieszkańców i pokazanie jak zmienia się ich miasto. Na lepsze. Sukcesem było, że przez kilka dni ludzie w Jaworznie śledzili na swoich telefonach schemat kanalizacji miejskiej i rozmawiali o tym. Sukcesem było osiągnięcie takich rezultatów kosztem porównywalnym do dostarczenia kilkudziesięciu tysięcy ulotek i oplakatowania całego miasta.

Jedna jaskółka…

Kampania, którą opisałem nie jest jedyną. Kto śledzi nowości branżowe, widzi jak często nie dzięki ogromnym budżetom, ale pomysłowi i poznaniu swojego odbiorcy buduje się komunikację w nowych mediach. Nie zawsze musi to być działanie skierowane do klientów. Jeśli ktoś słyszał już o aplikacji  „Modlitwa w drodze„, to wie, że udana, ciekawa i angażująca narracja, nie jest jedynie domeną biznesu.

Było to powtarzane tyle razy, że już lata temu stało się banałem, ale wypada powiedzieć to jeszcze raz: mobile PR to narzędzie, nie rozwiązanie, samo nie zrobi nic, potrzebuje pomysłu, materiału, wizji i dobrego fachowca, niekoniecznie zza Atlantyku.



Kamil Kolbusz

Kamil Kolbusz - PR-owiec, copywriter, autor rzeczy wszelakich.



  • Tomek Zywer

    Kamil, jako osoba urodzona w Jaworznie i mieszkająca tam nieprzerwanie przez 27 lat, powiem że „.ówno prawda”. Aplikacja o skomplikowaniu prostej strony na JS kosztowała 44 tys. zł netto, wiesz dlaczego? Bo taka jest granica robienia takich appek bez przetargu. Na jakiej podstawie piszesz o skali oddziaływania tej aplikacji w Jaworznie? Coś tam o mobile wiem i NIKT w Jaworznie wśród moich znajomych z liceum czy szkoły jej nie zna/używał. Okej parę osób słyszało i dziwiło się bo wychodzi im, że „Jaworzno = kupa. I teraz proszę podaj mi nazwę marki/firmy, która zdecyduje się na takie zbudowanie swojej marki??? Tak, to może zrobić miasto i to za pieniądze obywateli. Ja jako obywatel zapytałem o sens, wydawania 44 tys. zł na tego typu aplikację a nie np. naprawę ścieżek rowerowych – odpowiedzią był zdanie „kase daje Unia, cza wydać”. Piszesz o mieszkańcach Jaworzno – sorry, a ilu ich znasz, co to za brednie wypisujesz… litości… sukces to odnieśli twórcy tej aplikacji, bo przenieśli cudzy pomysł na polski rynek i sprzedali go technologicznym laikom z mojego rodzinnego miasta. Zamiast czytać lukrowane PRowe newsy poczytaj to co lokalsi piszą i robią o swoim mieście, proszę bardzo: http://gazetylokalne.pl/a/jaworzno-propaganda-sukcesu-tonie-w%E2%80%AFpomaranczowe.

    Jeśli mierzyć sukces tej aplikacji nagłośnieniem tematu na temat budowy instalacji ściekowej na terenie miasta Jaworzno, to nie ma mowy o takim czymś. Jeśli mierzyć sukces miarą wielkości logotypów twórców tej apki, to tak jest on niewyobrażalny, tak jak ilość kolejnych wdrożeń tego pomysłu.

    • Nie wiem, co na to Kamil (pewnie odpisze za jakiś czas), ale powiem, co ja na ten temat myślę. Rozumiem Twoje uwagi i pewnie jako mieszkaniec miasta, które wydało dużą kwotę (w skali budżetu nie aż tak dużą) na coś takiego mógłbym mieć trochę inne podejście. Tak czy siak, powiem Ci, jak to widzę jako osoba w ogóle nie związana z Jaworznem.

      Moim zdaniem to była bardzo fajna akcja. Nie mam skojarzenia Jaworzno=kupa. Raczej widzę podejście do tematu z fajnym luzem i dystansem. Nawet jeśli mieszkańcy Jaworzna się wkurzyli, to całe przedsięwzięcie w skali ogólnopolskiej odniosło chyba wizerunkowy sukces. Do mnie dotarły same pozytywne opinie. Sam fakt, że pamiętam taką akcję i budzi u mnie pozytywne skojarzenia, o czymś świadczy. Nie sprawdzałem, kto tworzył tę apkę. Informacja ta nie dotarła do mnie „sama z siebie”, więc chyba raczej beneficjentem całego szumu było Jaworzno i jego instytucje publiczne/ komunalne, a nie jakiś software house. Nie traktuj tego jako odbijanie piłeczki lub jakiś obiektywny dowód na cokolwiek. Po prostu z mojej perspektywy sytuacja wygląda trochę inaczej i wydaje mi się, że wiele osób również może ją odbierać podobnie 🙂

      • Tomek Zywer

        Dobra, jeśli macie rację, temat g… już niedługo pojawi się na mobilnej tapecie kluczowych marek w tym kraju. Potencjał jest ogromny: Dzień K.., Święto K… ewentualnie Dni Jelita Grubego, będzie się działo 🙂

        @Kamil, konkretnie, piszesz: „Sukcesem było zainteresowanie mieszkańców” – podaj źródła chętnie poznam, bez tego wiesz – podajesz nieprawdziwe informacje. Druga sprawa, piszesz o „schemacie kanalizacji” – gdzie coś takiego widziałeś? I o jakich „rozmowach mieszkańców” piszesz? Piszesz o „nowej oczyszczalni ścieków” gdzie ona powstała bo chyba nie w Jaworznie?!? Projekt dotyczy budowy i przyłączenia do kanalizacji dużej części miasta: „Modernizacja i rozbudowa systemu kanalizacyjnego miasta Jaworzna”. Naprawdę ciężko przejść milcząco obok Twojego tekstu, a o przetargach to już lepiej nawet nie zaczynam pisać…

        • Kamil Kolbusz

          Moje spostrzeżenie, o zainteresowaniu mieszkańców, opieram
          na opinii kilku znanych mi osób z Jaworzna. Domyślam się, że Ty też jesteś
          stamtąd i słyszałeś o akcji, więc mogę dodać jeszcze jedną.

          Masz rację, może zbyt pochopnie uznałem modernizację, za
          budowę nowej oczyszczalni, jednak w żaden sposób nie zmienia to głównej tezy
          tekstu, czyli: dzięki mobile PR można budować zasięgi, bez wysokich kosztów.
          Fakt, że rozmawiamy o tej akcji jeszcze teraz, jest na to najlepszym dowodem.

          Myślę, że w Polsce akcja została odebrana pozytywnie, nawet
          wśród osób, które nie wiedzą o Jaworznie nic.

          Rozumiem bardziej emocjonalne podejście do tematu lokalnych
          działań, uwarunkowań, przetargów, ale powtórzę: nie zmienia to wymowy całego
          tekstu i myślę, że tutaj się zgodzimy.

          Pozdrawiam

    • Kamil Kolbusz

      Czuję się wywołany do tablicy, więc odpowiadam.
      Celowo nie podałem kwoty 44 tysięcy (choć ją znałem), tylko porównałem ją do innych konkretnych działań marketingowych, i ciągle uważam, że odniosła lepsze efekty, niż plakaty z uśmiechniętą panią w zieleni lub dwie konferencje włodarzy miasta na ten temat.
      Co do obrazu Jaworzna, jako „miasta kupy”, to chyba zbyt surowo oceniasz swoje rodzinne strony. Wczoraj po publikacji tego tekstu usłyszałem od znajomej: „Cholera zapomniałam o tej akcji” – zaraz potem szukała adresu w Jaworznie (oczywiście na Google Maps), pod który może się podszyć i sprawdzi jej działanie.
      Teraz najtrudniejsze, czyli odniesienie się do wydawania pieniędzy z budżetu miasta.
      W mojej opinii: nie było jeszcze takiej złotówki wydanej przez władze (powiatowe, wojewódzkie, krajowe), co do której wszyscy byliby zgodni, że poszła na właściwy cel. Gdyby pojawiły się postulowane przez Ciebie ścieżki rowerowe, to zaraz odezwały by się głosy: a co z biegaczami? a co z oświetleniem ulicy Dalekoleśnej? gdzie obiecany remont dachu w szkolnej stołówce? Pieniądze zabudżetowane na informacje o nowej sieci kanalizacyjnej, przeznaczone zostały na aplikację, i nie
      zmienię zdania, że było to świetnie wydane ~50k.

    • Katarzyna

      Tomek, zajrzałam do podanej przez ciebie strony – fragment tekstu:
      „Podczas tej kampanii wykazaliśmy niekompetencje wydziału propagandy UM, który nic nie wiedział o równoległej w czasie akcji „Gdzie jest moja kupa? ” – wyprodukowanej przez MPWiK. Choć przekaz o kupie mniej kosztował, a był o wiele silniejszy niż milionowa kampania magistrackich urzędników.”

      „mniej kosztował”, „przekaz silniejszy niż….” – właśnie o tym jest powyższy tekst. nie o tym czy i jak bardzo gówniane jest Jaworzno. dla mnie, po tej akcji, jest nowoczesne, nieszablonowe, odważne i z dystansem. gratuluję i zazdroszczę.

      Mieszkanka Rudy Śląskiej, miasta, które (psimi) kupami zajmuje się tak: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3372419,sztuczna-kupa-w-rudzie-slaskiej-nietypowa-rzezba-szokuje-zdjecia,id,t.html?cookie=1

Zapisz się do newslettera

Newsy z bloga, aktualności, najbliższe wydarzenia z branży

FreshMail.pl