FreshMail.pl

Mamy olbrzymie ambicje – rozmowa z Michałem Gąsiorem

Autor / 01 czerwca 2015

Jak się robi startupy w Katarze, o pisaniu bloga, social mediach oraz o tym dlaczego Qute może stać się najpopularniejszą aplikacją modową, przeczytacie w naszej rozmowie z Michałem Gąsiorem.

Zacznijmy od tego, jak się znalazłeś tam, gdzie jesteś. Osobiście kojarzę Cię sprzed paru lat, jako autora bloga BLOGosławiony, na którym pisałeś o reklamie i mediach. Było to po prostu dodatkowe zajęcie, hobby, czy może świadomie wybrany sposób na zaistnienie w świecie marketingu i biznesu?

Piszę odkąd pamiętam. Na długo przed BLOGosławionym były inne blogi. Byłem też dziennikarzem przez kilka lat, a lista tytułów, z którymi współpracowałem zaczynała się od Polityki, a kończyła na Gazecie Wyborczej. Kiedy miałem nie więcej niż dwanaście lat wydawałem, tworzyłem i pisałem gazetę osiedlową w Lublinie, z którego pochodzę. Żaden mój blog nie był jednak nastawiony na konkretny cel typu budowanie wizerunku. Piszę, ponieważ lubię, a że prywatnie stronię od ludzi, jest to moja forma auto-ekspresji, której bardzo potrzebuję. A że przy okazji udało mi się zaistnieć nieco w „branży” marketingowej to raczej pożądany efekt uboczny. Zresztą ja dalej piszę, tylko z uwagi na to gdzie jestem i co robię, blog przeszedł rebranding i zamiast BLOGOsławionego jest teraz Blogoslavic. Marzyła mi się prywatna wersja AdsOfTheWorld, ale po części zabrakło mi determinacji, a po części splot zdarzeń był niepomyślny: strona powstała miesiącami i w bólach, w międzyczasie robiłem kilka innych projektów, etat, no i rozpocząłem pracę nad własnym startupem.

Praca nad własnym startupem może się kojarzyć z geekami siedzącymi w wynajętym domu, jeżdżeniem po konferencjach branżowych i szukaniem inwestorów (nawiązuję tu np. do wizerunku kreowanego w serialu Silicon Valley). Ty natomiast siedzisz w Katarze. Lepszy klimat do robienia biznesu?

Katar nie ma z tym nic wspólnego. Siedzę tu z bardzo wielu powodów, ale akurat startup nie jest żadnym z nich. Jeśli czemukolwiek tutejszy klimat sprzyja, to odkładaniu pieniędzy na dalsze inwestycje. Miałem to szczęście, że swój pierwszy startup zrobiłem z bardzo dobrymi i wartościowymi ludźmi, dzięki którym mogę mieszkać daleko od Polski, mając wciąż realny wpływ na kształt aplikacji. Bez nich bym tego nie udźwignął ani finansowo ani organizacyjnie. Co do geeków w wynajętych mieszkaniach to uważam, że wizerunek startupów przez pryzmat hipsterów jest dość mylny i szkodliwy. Gdyby rzeczywiście przyjrzeć się dobrze temu co robię, ile posiadam i gdzie jestem, to zdecydowanie wymykam się wszelkim startupowym schematom, co nie czyni ani mnie ani mojego startupu gorszymi. Niemniej wpisuję się nieco w ten startupowy etos, bo nieudane przedsięwzięcia mam już za sobą, a przecież z jakiegoś powodu żyjemy w erze kibicowania porażkom, ale dlaczego tak jest to musisz spytać właśnie tych z Silicon Valley.

Przejdźmy w takim razie do Twojego ostatniego projektu – Qute. Jakbyś go sprzedał w 3-4 zdaniach potencjalnemu użytkownikowi, który jeszcze nic o nim nie wie?

Nie potrafię, ale powód jest prozaiczny. Dla mnie Qute jest nie tylko tym, co każdy może pobrać i sprawdzić, ale przede wszystkim jest tym, czym chcemy, aby był. Mamy olbrzymie ambicje, aby Qute stał się największą aplikacją modową na świecie. Dlatego ilekroć myślę o Qute, to przed oczami mam setki kolejnych funkcjonalności, które mają nas do tego celu przybliżyć i które powoli będziemy wdrażać. Wersja MVP (ang. Minumum Viable Product czyli wersja o podstawowej funkcjonalności – przyp. red.) aplikacji, którą zdecydowaliśmy się wypuścić, jest bardzo uboga chociażby w zaawansowane funkcje społecznościowe, a takich dojdzie z czasem cała masa. W mojej świadomości istnieją więc dwie aplikacje: ta w sklepie i ta na papierze. Obecną wersję cechuje społecznościowe głosowanie pomiędzy dwoma różnymi ciuchami, taki test A/B. Co mam na siebie włożyć, w czym mi lepiej, czy co powinienem sobie kupić. Można co prawda dodawać znajomych, obserwować ludzi, a nawet wrzucać wybrane produkty do swojej wirtualnej szafy, ale to jest to absolutne minimum, które chciałem, żeby zaczęło funkcjonować w masowej świadomości. To, co nastąpi wkrótce, to już zupełnie inna bajka. Stąd jednak moja schizofrenia, gdy przychodzi mi opowiadać o Qute.

screen322x572 (2) (1) screen322x572 (1) (1)

Właśnie pobrałem Qute. Muszę przyznać, że jest bardzo estetyczna i przyjemnie się z niej korzysta. Zauważyłem przy okazji, że pojawiają się w niej już marki ze swoimi produktami. Mówiłeś, że Waszym celem jest osiągnięcie globalnego sukcesu. Jaką drogę rozwoju przewidujecie? Równomierny wzrost w skali międzynarodowej, czy raczej stopniowe zdobywanie kolejnych rynków krajowych? Czy wynika z tego jakaś strategia współpracy z markami?

Na chwilę obecną marki to jedynie dodatek, aczkolwiek bardzo miły. Schlebia nam to, że marketerzy testują konwersje z Qute i już teraz chcą budować bazę swoich fanów, wykorzystując niewątpliwy atut pierwszeństwa i świeżości. Niemniej absolutnym priorytetem są dla nas użytkownicy i wynika to bardziej z logiki niż strategii. Wyobraź sobie, że jesteś marką. Zanim na serio zainteresujesz się narzędziem społecznościowym lub marketingowym, musisz mieć najpierw pewność, że są tam ludzie, twoi potencjalni klienci. W przeciwnym razie będziesz przepalał budżet lub energię. My to rozumiemy, bo sami od wielu lat pomagamy markom po stronie różnorakich agencji oraz film consultingowych. Dlatego mozolnie budujemy społeczność. Po pierwsze dlatego, że aplikacja ma charakter społecznościowy, a co za tym idzie im więcej ludzi tym bardziej wyważona i miarodajna ocena oraz szybszy feedback, czyli to co obiecujemy. Po drugie bez społeczności nigdy w Qute nie pojawią się wielkie marki, chcące inwestować w reklamę. To system naczyń połączonych, który ma swój początek w realnych użytkownikach.

Jasne. Pewnie nie chcesz jeszcze zdradzać szczegółów na temat zachowań użytkowników, ale może w paru słowach mógłbyś opowiedzieć, w jaki sposób korzystają z aplikacji? Wchodzą raz dziennie i spędzają parę minut, czy raczej są to częstsze mikrointerakcje?

Na szczęście mechanizm Qute jest dość uzależniający, co skutkuje dużą liczbą interakcji i dziennych wejść od powtarzających się użytkowników. Zadbałem zresztą o to własnoręcznie, bo przeforsowałem #FashionFacts w aplikacji. To zbiór niemal tysiąca ciekawostek ze świata mody i marek modowych. Co dziesięć głosów pojawia się kolejna informacja i dowiadujesz się, że przykładowo Hugo Boss zaczynał od projektowania i szycia mundurów dla SS, albo że pierwszym zegarkiem na księżycu była Omega. Póki co funkcja ta jest osadzona na sztywno co dziesięć postów, ale w kolejnej aktualizacji chcemy wprowadzić możliwość zmiany częstotliwości ich wyświetlania. Ja bym wolał częściej, ale ktoś może sobie nie życzyć tego wcale. A sam #FashionFacts w przyszłości stanowić będzie jeden z formatów reklamowych w aplikacji.

quota2 quota

Właśnie miałem pytać, czy użytkownicy chętnie oceniają innych, czy raczej tylko wrzucają swoje zdjęcia. Widzę, że wszystko masz precyzyjnie przemyślane. Kiedy możemy się spodziewać kolejnych funkcji i jak bardzo rozbudowanym narzędziem będzie Qute?

Zgodnie z przewidywaniami ludzie wciąż wolą jeszcze oceniać innych, niż poddawać pod głosowanie siebie samych. Może to wynikać albo z tego, że mamy wśród użytkowników masę osób po trzydziestce albo z tego, że największą popularnością Qute cieszy się póki co w Polsce. Znamy trendy i wiemy, że globalnie stajemy się wszyscy generacją Z, ale nim wszyscy ochoczo będą uprawiać ekshibicjonizm wirtualny, to trochę wody w Wiśle musi jeszcze upłynąć. Również w nawiązaniu do trendów, Qute celuje w bycie największą na świecie aplikacją modową. To będzie kombajn, który pozwoli użytkownikom oglądać na żywo uliczną modę w Nowym Jorku i pokazy Gucciego w Kapsztadzie. Lista kolejnych funkcji jest już prawie wielkości Biblii, więc pozwolisz, że nie będę ich wymieniać. Mogę jedynie zapewnić, że wszystkie są przemyślane i opierają się zarówno o design thinking, jak i nasze wyobrażenie o rynku mediów społecznościowych w najbliższych latach. To ostatnie to zresztą odrębny temat.

unnamed (2)

Jakie jest zatem Wasze wyobrażenie o mediach społecznościowych w niedalekiej przyszłości?

Od lat obserwuję media społecznościowe z poziomu zawodowego. Widzę spowolniony wzrost użytkowników młodego pokolenia na Facebooku, obserwują jak aplikacje typu Snapchat, czy Tinder stają się globalnymi hitami w ekspresowym tempie i wyciągam wnioski. Moim zdaniem za kilka lat nie będzie już głównego HUB-u społecznościowego, jakim dziś jest Facebook. Media społecznościowe spolaryzują się na setki mniejszych narzędzi, wyspecjalizowanych w wybranych tematach. Tym sposobem miłośnicy sportu, mody, czy przygodnego seksu będą mięć swoje kanały, w których będą się czuć wygodnie i bezpiecznie. W takich miejscach nie będzie clutteru w postaci piesków, czy dzieci znajomych. Będzie samo mięso, content, który jest dla nas istotny, z którym się utożsamiamy i którego chcemy. Wyobrażam sobie, że w takim świecie Qute będzie stanowić aplikację numer jeden dla świata mody i ciuchów, która umożliwi mi nie tylko wybór ciuchów, czy inspirację, ale także możliwość natychmiastowych zakupów z poziomu aplikacji, gdy tylko zobaczę ładną koszulę oraz prywatne konsultacje stylistów. To będzie swego rodzaju HUB, ale zorganizowany wokół wąskiego tematu mody i stylu. W dzisiejszych mediach społecznościowych jest jeszcze duży bałagan i schizofrenia. Niby Facebook irytuje, ale wszyscy tam siedzą. Niby ludzie uciekają na Snapchat, czy Tinder, ale używają Facebook Connect. Jednocześnie używają Messengera, Vibera i Whatsapp, a są to przecież aplikacje o tym samym. Media społecznościowe nie są już małym berbeciem, ale niesfornym młodzieniaszkiem, który dojrzewa, buntuje się i nie wie jeszcze kim chce być, gdy dorośnie. Za kilka lat to medium dojrzeje i wówczas powinno okrzepnąć jako suma spolaryzowanych i rozdrobnionych narzędzi około-tematycznych. Gdzieś tam właśnie widzę Qute.

Miley et gigi Gomez

Instagram nie jest aż tak sprofilowany tematycznie, ale z pewnością skupia wiele osób zainteresowanych tematyką modową. Czy dynamicznie postępująca popularność tego serwisu stanowi Twoim zdaniem zagrożenie dla Qute? Jeśli nie, to kto jest potencjalnym konkurentem?

Qute jest czymś zupełnie innym niż Instagram, a w najlepszym razie jego alternatywą. Instagram nie daje odpowiedzi na pytanie, które zadaje user i służy raczej do ekspresji: O, patrzcie, jaki jestem fajny, gdzie byłem i co jadłem. Poza tym Instagram, trochę podobnie jak Facebook, jest od wszystkiego, a jak coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. My się wąsko sprofilowaliśmy i jesteśmy narzędziem nie tyle do uprawiania auto-lansu, choć nie będziemy nikogo od tego wstrzymywać, ale przede wszystkim dzięki prostemu mechanizmowi głosowania dajemy feedback, pomagamy, a w przyszłości będziemy też gigantycznym hubem e-commerce, gdzie spotykają się wszystkie marki modowe oraz ich klienci.

W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Tobie i Twojemu zespołowi powodzenia w rozwijaniu Qute i osiąganiu założonych celów. Wielkie dzięki za Twój czas! A czytelników MarketingMobilny.pl mocno zachęcam do pobierania i testowania aplikacji (Quteapp.com). Wszelkie uwagi możecie zostawić w komentarzu pod tekstem.



Szymon Słowik

Konsultant marketingowy skupiony na tematyce SEO/SEM i content marketingu. Z serwisem MarketingMobilny.pl związany od 2013 r. Wypowiada się głównie na tematy dotyczące marketingu w wyszukiwarkach i mediach społecznościowych.



Zapisz się do newslettera

Newsy z bloga, aktualności, najbliższe wydarzenia z branży

FreshMail.pl