Google i Apple – współpraca i perspektywy na rynku reklamy mobilnej

Autor / 09 czerwca 2015

Google i Apple stanowią dowód na to, że duże korporacje będąc konkurentami na jednym rynku, na innym mogą się uzupełniać i być od siebie zależne.

Duże koncerny technologiczne konkurują ze sobą na wielu polach. Samsung rywalizuje z Apple na rynku urządzeń, gdy Facebook walczy z Google o budżety reklamodawców. Za wszystkimi goni Microsoft. Wspomnieni giganci nawiązują walkę na wielu polach równocześnie – sprzętu, wyszukiwarek, aplikacji, rozwiązań chmurowych i innych usług. Jednak są obszary, w których pozorni konkurenci się wspierają. Może nie bezpośrednio, ale praktyka, wynikająca z zachowań konsumentów, sprawia, że w istocie tak się dzieje.

Przykład może stanowić sytuacja, która wytworzyła się na rynku produktów i usług mobilnych pomiędzy gigantami z Mountain View i Cupertino, co zaraz wyjaśnię na podstawie konkretnych danych. Apple oferuje (w kontekście mobile) nie tylko telefony i tablety, ale także własny, konkurencyjny względem Androida, system operacyjny oraz szereg innych usług uzupełniających, jak na przykład chmurę iCloud oraz wyszukiwarkę Safari. Google jest kojarzone głównie ze swoją wyszukiwarką, ale również oferuje telefony (Nexus) i oprogramowanie dla nich. Ponadto posiada szereg dodatkowych rozwiązań dostępnych dla użytkowników mobilnych – Google Drive, Google Docs, pocztę, mapy itd.

Absolutnym fundamentem biznesowych sukcesów Google jest system reklamowy Google AdWords (połączony z usługami Google AdSense, czy DoubleClick Ad Exchange). Jego siła tkwi w popularności wyszukiwarki idącej w parze z ogromem gromadzonych informacji na temat użytkowników korzystających z rozmaitych urządzeń, aplikacji i serwisów tworzonych i kontrolowanych przez koncern.

Według osatniego raportu Goldman Sachs wynika, że aż 3/4 wpływów z reklam w mobilnych wynikach wyszukiwania pochodzi z iPhone’ów i iPadów! W 2014 r. Google odnotowało ok. 59 miliardów dolarów przychodów (na podstawie zeznania podatkowego – pozycja Total advertising revenues). Według szacunków Goldmana ok. 20% wpływów generują reklamy w mobile, przy czym za ok. 8,8 miliarda dolarów odpowiadają użytkownicy korzystający z urządzeń Apple.

W 2013 roku (według szacunków Morgan Stanley) firma z Mountain View płaciła korporacji założonej przez Steve’a Jobsa ponad miliard dolarów za to, że jej wyszukiwarka była domyślną w przeglądarce Safari. Kalkulacje dotyczące proporcji generowanych przychodów z pewnością znacząco wpłyną na przyszłe rozmowy pomiędzy gigantami. Google ma dużo do stracenia, gdyby Apple postanowiło wyposażyć swoje urządzenia w inną wyszukiwarkę domyślną (np. Bing). Jednak w dłuższej perspektywie prawdopodobnie obu firmom będzie opłacało się wypracować kompromis.

Nie ma wątpliwości, że reklamy mobilne będą stanowiły coraz istotniejsze źródło przychodów. Warto rzucić okiem na dane dostępne na stronie emarketer.com, firmy zajmującej się analizami rynku reklamy oraz prognozowaniem trendów. Narzędzie Ad Spend pozwala zapoznać się z prognozami dotyczącymi wydatkami na reklamę mobilną w najbliższych latach. Te są co najmniej optymistyczne. Przyjrzyjmy się przewidywanym wydatkom na reklamę mobilną w kolejnych latach w USA, Chinach, Japonii, Niemczech i Wielkiej Brytanii (% zmiana rok do roku):

emarketer2015

emarketer2016

emarketer2017

emarketer2018

Jak pozują trendy, mobile będzie stanowić niezwykle istotny kanał z perspektywy reklamodawców. Z pewnością będziemy obserować coraz większą ilość użytkowników korzystających z internetu wyłącznie lub w zdecydowanej większości za pomocą urządzeń mobilnych (których kategoria będzie się przy okazji stawać się coraz pojemniejsza). To tam będziemy szukać produktów, rozrywki i informacji. W związku z tym możliwe, że dzisiejsze wyniki Google i Apple za parę lat będą wydawać nam się śmiesznie niskie.

Co z tego wynika dla użytkowników? Trudno wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony jesteśmy świadkami sytuacji, w której pierwszoligowy kolos, jakim jest Google, nie jest w pełni niezależny. To moim zdaniem dobry sygnał. Z drugiej, rozgrywka o wpływy, użytkowników i poszczególne segmenty rynku toczy się z inną, potężną korporacją. Nie należy lekceważyć także widocznego na powyższych wykresach dominującego miejsca (pod względem tempa wzrostu) gospodarki chińskiej. Chińczycy nieraz pokazali, że zamiast włączać się w globalne trendy, wolą wytyczać własne lub zastępować dominujące w świecie rozwiązania swoimi kopiami. Najpopularniejszą wyszukiwarką w Chinach jest Baidu, a nie Google, Yahoo czy Bing. Struktura rynku smartfonów również diametralnie różni się od tej, którą możemy obserwować w UE lub Stanach Zjednoczonych:

smartphone-vendors-in-China-Q3-2014-by-shipments

W związku z tym, zarówno Apple, jak i Google mają ciężki orzech do zgryzienia w kontekście rozwijającego się rynku chińskiego wraz z jego rodzimymi markami. Czy przełoży się to na zacieśnianie współpracy i tworzenie strategicznego aliansu? Trudno jest mi na chwilę obecną sobie wyobrazić ścisłą współpracę tych dwóch gigantów oraz wspólną pracę nad produktami i innowacjami. Dzisiaj doświadczamy uczucia niedowierzania lub wręcz rozbawienia spoglądając, jak światowe rynki pod względem technologii wyglądały 3, 5 lub 10 lat temu. W związku z tym, wszystko jest możliwe.

brace yourself chinese brands are coming

 



Szymon Słowik

Konsultant marketingowy skupiony na tematyce SEO/SEM i content marketingu. Z serwisem MarketingMobilny.pl związany od 2013 r. Wypowiada się głównie na tematy dotyczące marketingu w wyszukiwarkach i mediach społecznościowych.