FreshMail.pl
wideo na facebooku i youtube

Facebook vs. YouTube, czyli pojedynek na ruchome obrazki

Autor / 09 kwietnia 2015

W lutym YouTube świętowało dekadę istnienia, w czasie której zdominowało oglądanie wideo w Internecie na całym świecie, kreując przy okazji tysiące nowych gwiazd i medialne nagłówki o rychłej śmierci tradycyjnej telewizji. Ta jednak wciąż ma się dobrze, a samemu YouTube’owi wyrasta potężny konkurent – Facebook.

Wchodzicie na najpopularniejsze medium społecznościowe świata, a tam już czeka na was „wideo od Marka Zuckerberga”. Włączy się automatycznie, na szczęście bez dźwięku, i jako że to obraz ruchomy przyciągnie waszą uwagę. W listopadzie 2014 roku Zuckerberg zapowiadał, że tyle filmików ile obecnie widzimy w naszych aktualnościach to jeszcze nic. – Za 5 lat – mówił – większą część Facebooka stanowić będą filmy (Facebook will be mostly video in 5 years).

YouTube na swojej stronie podaje, że ma ponad miliard użytkowników. Facebook zaś ma ich 1,393 mld z czego 890 mln jest aktywna każdego dnia. Według rankingu Alexa.com liderem w internecie jest Grupa Google, zaraz za nią jest Facebook, a podium zamyka YouTube. Identycznie jest w polskim Megapanelu, gdzie przewaga lidera sięga 3,5 mln użytkowników.

Dane mówią nam, że obaj gracze należą do tej samej kategorii wagowej – najcięższej, bo większych tuzów w sieci nie ma. Google już raz przegrało z Facebookiem, zagrzebując powoli na zatłoczonym cmentarzysku niewypałów z Mountain View swojego „Plusa”. Teraz Zuckerberg wytacza kolejne działa – chce zabrać YouTube’owi monopol na wideo.

Te zaś do niedawna miały konstrukcję do bólu liniową – początek i koniec – a poza adnotacjami żadnej interaktywności. Kreatywny twórca, który chciał mocniej wciągnąć widza w historię i dać mu poprowadzić akcję mógł z nich skorzystać, aby połączyć kilka filmików w ciekawą opowieść. Przykład? Świetny pastisz YouTube Nation:

Konkurencja wymusza zmiany i innowacyjność. YouTube czuje na swoich plecach podmuch doganiającego Facebooka, a uciekać może tylko do przodu – do wideo w 360 stopniach. Za jego pomocą przeniesiemy się w całkowicie nowy format rozrywki, gdzie nie będziemy przywiązani do wizji reżysera transmisji np. z koncertu, a sami przejmiemy jego rolę.

Choć na komputerach stacjonarnych prezentuje się to średnio, to na tabletach czy smartfonach, gdzie do zmiany perspektywy wystarczy tapnięcie palcem, bądź poruszenie samym urządzeniem wygląda to świetnie. A jeśli dodać do równania jeszcze gogle rzeczywistości wirtualnej, to widać, że nowa perspektywa stwarza kolosalne możliwości.

Co w takiej sytuacji robi Facebook? Także ogłasza wprowadzenie wideo sferycznego! A przecież w swoim portfolio ma zakupionego w marcu 2014 roku Oculus Rifta, który na rynek może wejść jeszcze w tym roku i wedle zapowiedzi zapewnić najlepsze doświadczenie rzeczywistości rozszerzonej spośród wszystkich konkurentów.

Wiktoria Facebooka może przyjść jednak o wiele szybciej. Już teraz jego wideo generują 3 miliardy wyświetleń dziennie! Trzeba jednak zauważyć, że odtwarzają się automatycznie co może nieco zaciemniać obraz. A jak na tym tle prezentuje się YouTube? Najnowsze dane, na jakie trafiłem pochodzą z początku 2012 roku – już wtedy odtwarzano filmy 4 miliardy razy, a przecież w skali internetu 2,5 roku to prawdziwa epoka!

Inaczej zaś prezentują się dane jeśli chodzi o same Stany Zjednoczone. Jak wynika z raportu Bloomberg Intelligence, na który powołuje się Business Insider, Facebook już teraz przegonił YouTube’a. Ten pierwszy wygenerował w styczniu 13,5 mld odtworzeń, a drugi o miliard mniej. Przeciętny użytkownik Facebooka obejrzał w tym czasie 107 filmów, a Youtube’a 76. Należy tu jednak pamiętać, że Facebook liczy odtworzenie już po 3 sekundach, a YT po ok. 30.

popularne kanały wideo w USA

źródło: businessinsider.com

Takie dane nie dziwią. Wystarczy mieć widownię, a wtedy aplikować jej można treści, jakie się tylko zechce. Robi to i Mark Zuckerberg z EdgeRankiem i Larry Page z PageRankiem. Ale ten ostatni występuje przecież tylko w wyszukiwarce Google’a, a nie na YT. Przekłada się to na zasadniczą różnicę w sposobie odkrywania treści.

Na Facebooku algorytm wybiera to, co spodobało się naszym znajomym, albo cieszy się szczególną popularnością na polubionych stronach. Na YouTube tworzymy za to spersonalizowane listy subskrybowanych kanałów, lub własnoręcznie (z pomocą wyszukiwarki) odkrywamy treści.

O ile YouTtube niewiele w tej kwestii może zmienić, poza polecaniem odpowiednich wideo z prawej strony odtwarzacza, to kości w tej grze rzucał będzie Zuckerberg. Czy będzie w stanie stworzyć algorytm na tyle dobry, aby odtwarzane bez naszej zgody filmy ciekawiły, a nie irytowały?

A może zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym? Już teraz filmy cieszą się większym pobłażaniem ze strony Facebooka. Kto chce być zauważony i trafić do odbiorców kręci wideo, a fanpage’e przekształcają się w zbiory filmów, poprzedzielanych zdjęciami. Chodzi przecież o zasięgi, a tych dla wideo Facebook przecież nie ukrywa – idą w miliony.

Jak wynika z danych Tubulat Labs, już teraz owych „milionerów” jest na Facebooku miesięcznie ponad 3 razy więcej niż na YouTube. W przyszłości serwis będzie musiał (pobożne założenie) poradzić sobie z prawami do treści, gdyż teraz sytuacja ich licencji przypomina bardziej amerykańskich Dziki Zachód z końcówki XIX wieku – hulaj content managerze, prawa nie ma.

wiecej niz milion wyswietlen

źródło: businessinsider.com

Historia ponoć lubi zataczać koło. Już wielokrotnie Mark Zuckerberg lubił zaskakiwać administratorów fanpage’y cięciem zasięgów. Wyobraźmy sobie, że najpierw Facebook przyzwyczai wszystkich do tworzenia wideo, aż w końcu wyprzedzi ono ilość przesyłanych zdjęć. Wtedy spadną zasięgi, bo wszystkiego obejrzeć nie sposób i zaczną się narzekania.

Choć tę historię już przerabialiśmy, to dotychczas Facebook miał tylko „niby-konkurenta” Twittera, a teraz sam występuje w pozycji pretendenta.

grafika w nagłówku: Highways England Company Ltd at Flickr, CC 2.0



Karol Kopańko

Dziennikarz działu naukowego Gazety Wyborczej i współpracownik Pulsu Biznesu, specjalizujący się w innowacjach i startupach. Bloger SpidersWeb, podróżniczy reportażysta i autor książki „Bitcoin. Złoto XXI wieku”.



Zapisz się do newslettera

Newsy z bloga, aktualności, najbliższe wydarzenia z branży

FreshMail.pl