FreshMail.pl

Facebook = internet? Plan Zuckerberga na podbój świata

Autor / 24 listopada 2015

Facebook opanował już wszystkie kraje Bogatej Północy poza niektórymi republikami byłego ZSRR. Teraz czas na podłączenie kolejnych miliardów z krajów rozwijających się. Ich mieszkańcy dostaną od Facebooka „internet dla ubogich”, nad którym Zuckerberg będzie miał pełną władzę.

Na początku listopada Facebook pochwalił się wynikami kwartalnymi i po raz kolejny wprawił analityków w osłupienie. Przychody wzrosły o 41 proc. do ponad 4,5 mld dol. a liczba użytkowników do 1,55 mld. Każdego dnia Facebook sprzedaje reklamy za prawie 50 mln dol., a już 78 proc. przychodów czerpie z rynku mobilnego.

FB KOP1

Świetne wyniki finansowe i umacnianie się na rynku mobilnym to jednak dopiero początek, bo Zuckerberg już teraz daleko sięga w przód starając się podłączać do swojego medium nowych ludzi i zarabiając na nich. Chce powtórzyć to, co zrobił z krajami rozwiniętymi, ale używając innych metod, bo tam, gdzie nie ma stabilnego łącza, bardzo kłopotliwe może być np. oglądanie wideo.

Filmy stają się coraz popularniejszym środkiem przekazu na Facebooku. Dziennie notują 8 mld wyświetleń, mimo że facebookowy odtwarzacz jest jedynie prymitywnym kuzynem youtube’owego. Kluczem stało się oczywiście automatyczne odtwarzanie – początkowo krytykowane, ale później raczej zaakceptowane, jako nowa normalność.

A co gdy zamiast filmu widać jedynie pokaz slajdów? Marketingowcy Facebooka postanowili przekształcić ten problem w dodatkowe źródło dochodów. Dla krajów rozwijających się wprowadzili zupełnie nowy format reklamowy – właśnie Pokaz slajdów.

Trwa on 15 sekund, a jego rozmiar ma być pięciokrotnie mniejszy od wideo o tej samej długości.

Pierwsze testy, które przeprowadził Coke ze swoją sztandarową marką Coca-Cola dosięgły 2 mln ludzi. Facebook nie podaje jednak jaki był w tym udział zasięgu organicznego.

Zuckerberg chce także wzbudzić empatię wśród swoich pracowników w Dolinie Krzemowej. Choć całość wygląda raczej na sprytny wybieg PR-owy, to kalifornijscy pracownicy Facebooka, w każdy wtorek na życzenie mogą przenieść się w czasie i przestrzeni, choć tylko metaforycznie. Ich łącze zwolni, aby mogli poczuć jak to jest korzystać z sieci tylko w standardzie 2G.

Ciekawiej prezentuje się pomysł rozszyfrowania jakim łączem dysponuje użytkownik. Open-source’owy Network Connection Class to projekt, dzięki któremu użytkownicy mają już nigdy nie oglądać ekranu doczytywania się treści.

Jeśli łącze jest słabe to Facebook będzie wczytywał przeważnie statusy tekstowe, jeśli nieco szybsze to zdjęcia, a na LTE pojawi się więcej filmów. To, jak będzie wyglądał News Feed zależeć będzie już nie tylko od preferencji użytkownika, ale i od posiadanego sprzętu czy formy komunikacji.

Skoro użytkownicy dostaną już treści, to przydałoby się jeszcze na nich zarobić.

Indie są obecnie drugim największym rynkiem dla Zuckerberga. Z ćwierć miliardowej „internetowej populacji” swoje konto w najpopularniejszej sieci społecznościowej założyło tam już 132 mln osób – o 61 mln mniej niż w USA.

W Stanach zyski z przeciętnego użytkownika zamykają się granicach 7-8 dol., a tymczasem w Indiach to zaledwie 15 centów. To problem związany oczywiście z zamożnością społeczeństw, bo choć trzech z pięciu użytkowników Facebooka pochodzi spoza Ameryki Północnej i Europy, to przynoszą oni portalowi zaledwie ¼ zysków.

Jak odwrócić tę niekorzystną proporcję? Przerzucając dodatkowe koszty na reklamodawców.

Podtrzymanie kontaktu z fanem będzie możliwe dzięki funkcji „Missed Call”. Jeśli jakiś Hindus zobaczy reklamę z tym guzikiem, to będzie mógł zamówić prosto na swojego feature phone’a ciekawe treści, za które nie będzie płacił. Będzie to np. muzyka przeplatana reklamami czy informacje o wyniku meczu krykieta.

FB KOP2

Niewiele mniej „facebookowiczów” niż w Indiach jest w Afryce – 120 mln. Aby do nich dotrzeć Facebook otworzył swoje biuro na południu kontynentu, w Johannesburgu, gdzie przeszczepiał będzie udane pomysły z Indii, a także tworzył nowe. Ma w tym pomóc Program Akceleracji idei (Creative Accelerator program), w którym chodzi o opowiadanie jak najbardziej kreatywnych historii za pomocą ograniczonych narzędzi.

Choć globalna społeczność internautów wciąż się powiększa, to wciąż tylko dwóch z pięciu ludzi posiada dostęp do sieci. Jednak dynamika podłączania kolejnych nigdy wcześniej nie była tak wysoka. W ciągu najbliższych pięciu lat kolejne 3 mld ludzi ma uzyskać dostęp do internetu, sprawiając, że w sumie „w zasięgu” będzie 80 proc. ludzkości.

FacebookCreativeAcceleratorDurex

Jak namówić ich do założenia konta na Facebooku?

Tym zajmuje się inicjatywa Internet.org, której Zuckerberg przewodzi. Ma ona celu dostarczanie bezpłatnego internetu tam, gdzie go jeszcze nie ma. Dotychczas podłączono kilka milionów ludzi, ale akcja ma już wkrótce przyspieszyć dzięki masowej produkcji dronów, napędzanych energią słoneczną.

Pierwsze prototypy są już gotowe, tak samo jako laser – na tyle mocny aby prosto z drona przesyłać dziesiątki gigabajtów danych z powietrza na ziemię. Obecny model jest w stanie latać przez 90 dni i obsługiwać powierzchnię w kształcie koła o promieniu 50 km.

FB KOP3

Ma to ekonomiczny sens, gdyż drony będą latały tylko tam gdzie budowa naziemnej komunikacji jest nieopłacalna, czyli gdzie nikt oprócz Facebooka nie pofatygowałby się z internetem. Nikt oprócz Alphabetu, czyli dawnego Google!

Alphabet Loon różni się od Internet.org wykorzystaniem balonów, a nie dronów do przesyłania danych. Który pomysł okaże się lepszy? Oba są już po fazach testów – drony w Wielkiej Brytanii, a balony w Australii. Pierwsze mają wzbić się w niebo jeszcze w tym roku, a drugie już w przyszłym.

Oba projekty wzbudzają dużą dawkę krytycyzmu, gdyż nie wiadomo na ile taki internet będzie neutralny, tzn. pozbawiony wpływu swoich mocodawców. W ramach Internet.org Facebook przygotował aplikację Free Basics, dzięki której sprawdzić można najnowsze informacje od BBC, pogodę i wyniki sportowe, ale także poczytać o zachowaniu higieny i opiece nad dziećmi. Do tego darmowy dostęp jest oczywiście do Facebooka i Messengera.

Screen Shot 11-24-15 at 12.47 PM

Jak nazwać to inaczej niż „internetem dla ubogich”? Na pozór nie ma nic złego w dostarczaniu potrzebującym informacji i możliwości kontaktu, ba, Facebook dzieli się historiami o firmach, które dzięki Free Basics mogły się rozwijać. Z drugiej strony dla wielu osób ta jedna aplikacja może się stać cały internetem.

Facebook = internet?

Będzie to sieć pozbawiona Google, Apple i Microsoftu. Jeśli ktoś będzie chciał świadczyć swoje usługi za darmo, to będzie musiał dogadać się z Facebookiem – właścicielem infrastruktury. Ludzie również będą utożsamiali internet jedynie z medium społecznościowym, a nie siecią rozpiętą na milionach komputerów.

Ma to już niewiele wspólnego z neutralnością, o którą bój toczy się także w rozwiniętych krajach. U nas chodzi o wideo w HD, a tam o pokaz slajdów, ale idea jest podobna. Opinia publiczna na Zachodzie jest przeciwna zapędom właścicieli infrastruktury do faworyzowania jednych klientów przed drugimi, ale w krajach rozwijających się nie ma już takiego problemu, bo wszystko zawinięte jest w płaszczyk pomocy potrzebującym.



Karol Kopańko

Dziennikarz działu naukowego Gazety Wyborczej i współpracownik Pulsu Biznesu, specjalizujący się w innowacjach i startupach. Bloger SpidersWeb, podróżniczy reportażysta i autor książki „Bitcoin. Złoto XXI wieku”.



Zapisz się do newslettera

Newsy z bloga, aktualności, najbliższe wydarzenia z branży

FreshMail.pl